Lotnisko Olsztyn-Mazury w 2024 r. było najmniejszym portem w Polsce. Ostatni rok przyniósł wzrost liczby pasażerów, a ten zapowiada się jeszcze lepiej – mówi Wiktor Wójcik, prezes zarządu Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury.
Łukasz Malinowski, Rynek Lotniczy: Ponad 89 tys. pasażerów w tym roku w Olsztynie pozwoliło na wyprzedzenie Zielonej Góry. Nie jesteście już najmniejszym lotniskiem w Polsce, ale do rekordu ciągle trochę brakuje.
Wiktor Wójcik, prezes zarządu Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury: Rekordy to rzeczywiście nie są, ale cieszy nas, że tendencja wzrostowa już się zarysowała. Rozmawiamy z przewoźnikami i wiemy, że mają nas w swoich planach na kolejne lata. Powiało w tym roku optymizmem. Bardzo nas ucieszył powrót Wizz Aira do obsługi połączenia do Dortmundu, które zostało zawieszone ze względu na problemy flotowe. To połączenie cieszy się dużą popularnością i ma wysokie obłożenie – powinno nam zagwarantować ok. 40 tys. pasażerów rocznie. W rozkładzie letnim, który będzie obowiązywał od 29 marca 2026 roku, przewoźnik zwiększy częstotliwość lotów do trzech tygodniowo – w poniedziałki, środy i piątki.
Zarówno Dortmund i Düsseldorf zapewniają możliwość dostania się do regionu Niemiec, w którym mamy dużą Polonię z naszego regionu. Mamy oczywiście nadal połączenia do Krakowa i Londynu Stansted.
W ostatnim czasie z olsztyńskiego lotniska było można także polecieć na wakacje do Egiptu.
Te loty były obłożone w 100 proc., co chyba zaskoczyło samego touroperatora. Na tegoroczne lato są już w sprzedaży połączenia do Turcji, Albanii i pracujemy jeszcze nad tym, żeby pojawiło się więcej tras na południe Europy.
Liczycie na rekordowy wynik w tym roku?
Takie jest nasze założenie i na to wskazuje już obecne oferowanie. Nie mamy aspiracji do przekroczenia 1 mln pasażerów, ale jesteśmy w stanie i nasz region ma odpowiedni potencjał, żeby było ich więcej. Jestem przekonany, że uda się nam w przyszłości osiągnąć poziom 350 tys. pasażerów, a więc takiej liczby, z myślą o której został zaprojektowany nasz terminal i cała infrastruktura lotniska.
350 tys. pasażerów w skali roku to nie jest jednak wynik, który może zapewnić lotnisku dodatni wynik finansowy.
Dlatego nie stawiamy tylko i wyłącznie na obsługę ruchu lotniczego i już teraz skala naszych przychodów w porównaniu do liczby pasażerów wygląda całkiem dobrze. Mamy nasz własny AFIS, służby łączności i meteo, co daje konkretne przychody. Realizujemy też inwestycje w nowe hangary i chcemy, żeby Olsztyn zaistniał w segmencie MRO.
Na jaki etapie jest obecnie ten projekt?
Mamy zapewnione finansowanie z wykorzystaniem środków z Unii Europejskiej oraz pozwolenie na budowę. Szykujemy się do ogłoszenia przetargu na wykonawcę, a obecnie dokumentacja jest jeszcze przeglądana przez kancelarię prawną. Obawiamy się trochę o to, ile czasu potrwa sama procedura, oraz o ewentualne odwołania do KIO, ale mam nadzieję, że w tym roku uda się nam wyłonić firmę, która zrealizuje inwestycje.
Przypomnę, że
umowę rozpoczynającą realizację projektu Flight Eco Center podpisaliśmy 30 grudnia 2025 r. Został on uznany za strategiczny dla województwa i objęty wsparciem z programu Fundusze Europejskie dla Warmii i Mazur na lata 2021–2027. Wartość inwestycji wynosi ponad 100 mln zł netto, z czego blisko połowę stanowią środki UE. Naszym partnerem jest tu firma AMS Poland Sp. z o.o. z grupy Poente Technical.
Jakie znaczenie dla portu będzie miała ta inwestycja?
Współpraca z AMS, który ma już doświadczenie na rynku polskim oraz operuje w Belgradzie i Sofii, powinna przynieść wiele nowych miejsc pracy. Dla lotniska będą to dodatkowe przychody, ale zyskać powinien cały region – to jeden ze sposobów na zachęcenie młodych ludzi do pozostania na Warmii i Mazurach oraz pokazania, że można tu stworzyć dobrze płatne miejsca pracy. Początkowo powinno ich być ok. 150 –dla techników i mechaników różnych specjalności.
Liczymy na to, że będzie to dopiero początek współpracy, a w kolejnych latach pojawią się też inwestorzy gotowi stawiać swoje własne hangary na naszym lotnisku.